Witajcie po długiej nieobecności. Niestety, dopadł mnie kryzys twórczy i nie mogłam się zmobilizować do wykrzesania z siebie czegokolwiek.
Jednak wracam aby przedstawić Wam moich najlepszych kolegów, a mianowicie, kremy BB z VIPERY.
Szczerze mówiąc kiedy zobaczyłam owe specyfiki pomyślałam: "Tak, znów jakiś badziew udający prawie - podkład a za tą cenę już na pewno nic z niego nie będzie"
Kiedy zobaczyłam jak zachowuje się na tłustej skórze z przebarwieniami doznałam szoku.
Początkowo stwierdziłam jednak, że nie zaryzykuję na swojej suchej i wrażliwej skórze kremu matującego dla skóry skłonnej do przetłuszczania (Silky Match Maker 04). Zainwestowałam więc w jego rozświetlającego brata (Star in the Moonlight 05). Nie zrobił jednak na mnie już tak dużego wrażenia jak pan Match Maker i tym właśnie sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką ich obu.
Przejdźmy do spraw technicznych.
- Tubka zawiera 35 ml kremu z faktorem słonecznym (jednak nic nie wiadomo na temat jego wartości)
- Skład raczej długi i niekoniecznie wybitny (ale krzywdy nie robi)
- Opakowanie miękkie aby nie męczyć się z wyciskaniem
- Konsystencja dość leista
- Doskonale się rozprowadza i nie pozostawia smug
- Silky Match Makrer - krycie bardzo dobre ale bez efektu maski
- Star in the Moonlight - krycie lekkie, możliwość budowania bez ryzyka przesadzenia
- Cena 15 zł! na stoisku firmowym
- Gama kolorystyczna zawiera 6 odcieni z czego 2 są co najmniej dziwne :)
Jeśli teoria za nami czas na potwierdzenie moich słów.
04 - chłodny beż, bardzo ziemisty
05 - beż z żółtym tonem
Zdjęcia zostały zrobione w świetle dziennym.
Na zakończenie przedstawie efekt na twarzy.
Nie mam większych problemów z cerą, jednak moja skóra jest zawsze zaczerwieniona a w obszarze ust podrażniona i łuszcząca, co wygląda niekoniecznie estetycznie (nie znalazłam jeszcze na nią lekarstwa).
Na początek cera bez makijażu i kremu.
Pierwsze zdjęcie przedstawia BB nr 05 - rozświetlający
Nienachalny efekt rozświetlenia i zdrowej skóry. Krem wtapia się i dostosowuje do kolorytu skóry. Jest w stanie przetrwać 8 - 10 godzin, ale pod koniec dnia suche skórki są wyraźnie widoczne.
Drugie zdjęcie to BB nr 04 - matujący
Na zdjęciu z lampą widać efekt świecenia, jednak nie jest to wygląd przetłuszczonej skóry a zdrowej i zadbanej cery. Wbrew pozorom nie wysusza, mniej podkreśla suche skórki i pomaga w gojeniu podrażnień. Utrzymuje się dłużej od poprzednika bo ok 10 godzin lub więcej w zależności od warunków. Gdyby nie tak ziemisty kolor byłby moim wybrańcem.
Choć oba kremy dobrze dopasowują się do koloru skóry ja mieszam je ze sobą aby uzyskać dobre krycie i efekt świetlistej cery, co w przypadku stosowania samego 04 mogłoby się skończyć lekko chorobowym wyglądem.
Podsumowując, jestem niesamowicie zadowolona z tych produktów zarówno razem jak i z osobna. Nie potrzebuję już niczego innego, w końcu jestem uszczęśliwiona :)
PS. Wciąż szukam idealnego kremu na dzień. Jakieś wskazówki?
Pozdrawiam i zapraszam ponownie :)
xxx
Juicy





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz