piątek, 11 kwietnia 2014

Kraków : Targi - Kazimierz - Koty cz. 1

Witajcie.

Nadeszła już najwyższa pora na foto - słowną relację z 29. Kongresu i Targów kosmetycznych które odbyły się w zeszły weekend w Krakowie.

Jako że nie jestem sama w moim okołokosmetyczym szaleństwie walizy zostały spakowane i razem z Monią (i mężczyznami towarzyszącymi) ruszyłyśmy na podbój Krakowa :)

Niby niedaleko, niby autostrada wybudowana ale droga do Krakowa trochę zajęła. Na szczęście na miejscu czekało już na nas ciepłe (prawie - bo w kamienicy chyba rzadko bywa ciepło) mieszkanko i materacyk do samodzielnego nadmuchania :)

SOBOTA: Po krótkiej nocy i niewiele dającym śnie zapakowałyśmy się do tramwaju w kierunku Nowej Huty.




Pogoda niestety nie rozpieszczała ale co z tego, przecież czekał nas cały, calusieńki dzień z wykładami, pokazami i stoiskami samych dobroci.











Tego dnia najbardziej przypadł mi do gustu wykład Prof. dr hab. Marcina Molskiego o Nowych substancjach aktywnych w kosmetykach ( w końcu to kocham najbardziej).
Poza tym niezły show swoim masażem detoksykującym dał Dr Sergey Shchurevich. Foliowa kobieta to jest coś :) 





Pozostałe wykłady i pokazy pozostawały na bardzo dobrym poziomie.
Bielenda nawet spełniała marzenia :)




Człowiekiem kongresu została dla mnie Lauren Streeter - ambasadorka marki Repechage. Przebojowa, piękna, uśmiechnięta i rzeczowa kobieta - więcej takich :)
Po 8 godzinach przyszedł czas na powrót i zaspokojenie wielkiego głoda.




30 min tramwajem

15 minut piechotką i byłyśmy z powrotem, wolne od tony makulatury i całkiem niezłej ilości gratisów.


Przyszedł czas na zwiedzanie i mały spacer po Kazimierzu.
Muszę przyznać, że nigdy nie zagłębiałam się w tę dzielnicę i to był mój wielki błąd. Na prawdę piękna okolica :)

Po rozgrzaniu nóg przyszedł czas na kolację a w menu talerz dżdżownic.



Spojrzenie na drogi alkohol dla lepszego trawienia


Powrót do domu i testowanie :)




Tak też upłynął nam pierwszy dzień. Niby skromnie, szybko, może bez większej historii ale przed nami jeszcze niedziela.
Patrząc na rozmiar mojego sobotniego tasiemca postanowiłam rozbić tego posta na dwie części bo w jednej zdecydowanie nie dało by się go przeczytać.
Na kolejną część zapraszam niebawem.


A dobrej nocy i leniwego weekendu życzy Leon :)


Do zobaczenia :)


xxx
Juicy






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz