niedziela, 13 kwietnia 2014

Kraków : Targi - Kazimierz - Koty cz.2



Dzień dobry. Cześć i czołem.Wita Was dostojny pan jeleń

i zaprasza na kolejną odsłonę bardziej foto, choć w dalszym ciągu słownej relacji z weekendowego wypadu do Krakowa. Jak obiecałam, tak też wracam szybko :)

Po nocy przespanej z kotem na głowie (i nie tylko na głowie) nastała NIEDZIELA.
Podobnie jak dzień wcześniej - chińskie oczy, ogarnianie na szybko i spacer na przystanek tramwajowy. Pogoda chciała być łaskawa
a Matylda zapraszała na śniadanie.

Dzień targowy zapowiadał się całkiem przyjemnie.
Na początek wykład na temat makijażu fotograficznego, niestety zbyt krótki. Następnie spotkanie z Lauren i ekspresowe zabiegi na twarz.
Później biegusiem do sali pokazowej bo już czekał na nas Dr. Grandel ze świetnym klipem reklamowym.
W stereo nieźle dawał popalić.
Po Beautygen przyszedł czas na Clarene i jej 80% mieszanki kwasów a w nagrodę za obecność mały gratisik :)
Chociaż trochę obawiam się o jego wiek bo niemiłosiernie cuchnie starym detergentem.

Po Clarenie bieg zdrowia na wykład o masażu Tsuboki. A w międzyczasie  "małe zakupy" od NORELA - kwas migdałowy :)
Następnie foliowa kobieta Dr Shchurevicha, tym razem z zafoliowaną twarzą (niestety zdjęć nie posiadam).
A na koniec dnia wykładowego Elodie Vialle o pracy mobilnej kosmetyczki.

Dzień zdecydowanie intensywny i obfitujący w niespodzianki, albowiem zupełnie niespodziewanie na jego zakończenie zostałam (chyba najszczęśliwszą na świecie) posiadaczką złotego kartonu od NORELA.

Tamtaradaaam


Z pośród 539 osób rozlosowano 77 nagród a ze szczęśliwym numerkiem 188 w tym gronie znalazłam się ja :)
Chociaż wcześniej podejrzewałam "że to co w życiu mogłabym wygrać to jedyna kulka umieszczona w bębenku rewolweru w rosyjskiej ruletce". Moja mina po usłyszeniu nazwiska podobno była bezcenna :)

Takim oto niewątpliwie miłym akcentem, objuczone niczym woły zakończyłyśmy uczestnictwo w 29. Międzynarodowym Kongresie i Targach Kosmetycznych LNE&spa.
 Po powrocie nastąpiła tradycyjna kolacja. (Polecam - JuicyJ)
Fotografowanie wszystkiego co popadnie:



I powrót do domu.
GPS oszalał i prowadził przez ocean
Ale wróciliśmy. Wykończeni, wytyrani jednak szczęśliwi :)

A w domu przyszedł czas na podsumowanie:
Wcześniej prezentowana makulatura, momentami dość ciekawa.
BABOR
BIELENDA
CLARENA
ZAKUPY
I DARY LOSU
Wyjazd zaliczam zdecydowanie do udanych. Poznałam nowych ludzi, miejsca, zwierzęta, tramwaje i kamienice. W planach już kolejny, 30. Kongres 8 i 9 listopada.
W marzeniach Łódź, Warszawa może kiedyś Londyn. Na szczęście marzenia nie kosztują.

Tym czasem ja pozdrawiam i zapraszam do zaglądania na bloga i trzymania kciuków za moją wytrwałość w jego tworzeniu :)


Dobrej nocy

xxx
Juicy









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz