Witajcie.
Dziś chciałam się z Wami podzielić opinią na temat Nawilżającego, dwufazowego płynu do demakijażu oczu i twarzy z firmy Marion.
Któregoś pięknego dnia potrzebowałam preparatu do demakijażu na już. Zawitałam więc do okolicznej drogerii, rzeczony delikwent od razu rzucił mi się w oczy. Wcześniej miałam do czynienia z dwufazową Ziajką i niestety nie zachwyciła mnie, ale to co wyprawia płyn z Marion przeszło moje najśmielsze oczekiwania. Jako że jestem osobnikiem oszczędnym Marion trafił do mojego koszyka, tym bardziej że za cenę 5 zł prezentuje on bardzo przyjemny skład.
Zachwycona perełką jaką wyhaczyłam od razu rzuciłam się do demakijażu.
Niestety to był najgorszy dzień w życiu moich oczu (muszę podkreślić, że moje oczy nie są za grosz wrażliwe). Po pierwsze żadnego demakijażu nie doświadczyłam a podczas aplikacji oczy zaczęły mnie palić żywym ogniem! Zjawisko zamglenia jest oczywiste w przypadku płynów dwufazowych ale ja nie widziałam dosłownie nic.
Muszę podkreślić, że wydajność produktu jest ŻADNA. Na pierwszym zdjęciu widać zużycie po jednej aplikacji.
Podsumowując, nie ma sensu narażać oczu na takie cierpienia, choćbyśmy miały okazję przetestować ten produkt nawet za darmo.
Pozdrawiam i uważajcie na oczy bo mamy je zdrowe tylko raz ;)
piątek, 28 lutego 2014
środa, 26 lutego 2014
Stało się!
Witam.
Na każdego przychodzi pora, nadeszła także na mnie.
Wiosna daje coraz silniej o sobie znać, kolejny rok więcej w metryce i kolejne dwie sesje do przodu. Czy jest w życiu lepszy czas na zmiany od tego w którym wszystko idzie w dobrą stronę? Nie sądzę.
Dwa skończone kierunki i dwa które właśnie "ciągnę" nie wróżą świetlanej przyszłości, postanowiłam więc zrobić w końcu coś co może przynieść mi radość. Przecież nie można całe życie siedzieć pod kocykiem z wiadrem gorącej herbaty i czekać aż coś dobrego samo przyjdzie.
Blog będzie traktował o wszystkim i niczym. Niech więc nie zaskoczy Was któregoś dnia post zupełnie oderwany od rzeczywistości :)
Nazwa bloga brzmi trochę jak "Teleexpress" ale zabieg był celowy, ponieważ mam zamiar przewieźć Was po różnych, czasem dziwnych stacjach mojej egzystencji.
Początkowo fotografie które będę zamieszczać mogą być wątpliwej jakości ale walczę ze sprzętem i o sprzęt, więc myślę że w niedalekiej przyszłości będzie lepiej.
Co więc możecie tu spotkać?
Trochę o makijażu, urodzie, kosmetyce (od strony praktycznej), modzie (ale niekoniecznie trendach) i o tym co mnie cieszy, denerwuje i zaskakuje.
Mam nadzieję że zapału mi nie zabraknie.
Zapraszam do czytania :)
Na każdego przychodzi pora, nadeszła także na mnie.
Wiosna daje coraz silniej o sobie znać, kolejny rok więcej w metryce i kolejne dwie sesje do przodu. Czy jest w życiu lepszy czas na zmiany od tego w którym wszystko idzie w dobrą stronę? Nie sądzę.
Dwa skończone kierunki i dwa które właśnie "ciągnę" nie wróżą świetlanej przyszłości, postanowiłam więc zrobić w końcu coś co może przynieść mi radość. Przecież nie można całe życie siedzieć pod kocykiem z wiadrem gorącej herbaty i czekać aż coś dobrego samo przyjdzie.
Blog będzie traktował o wszystkim i niczym. Niech więc nie zaskoczy Was któregoś dnia post zupełnie oderwany od rzeczywistości :)
Nazwa bloga brzmi trochę jak "Teleexpress" ale zabieg był celowy, ponieważ mam zamiar przewieźć Was po różnych, czasem dziwnych stacjach mojej egzystencji.
Początkowo fotografie które będę zamieszczać mogą być wątpliwej jakości ale walczę ze sprzętem i o sprzęt, więc myślę że w niedalekiej przyszłości będzie lepiej.
Co więc możecie tu spotkać?
Trochę o makijażu, urodzie, kosmetyce (od strony praktycznej), modzie (ale niekoniecznie trendach) i o tym co mnie cieszy, denerwuje i zaskakuje.
Mam nadzieję że zapału mi nie zabraknie.
Zapraszam do czytania :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)

