piątek, 25 kwietnia 2014

Troche więcej niż kilka słów o BB kremach VIPERA

Halo i dobry wieczór :)

Witajcie po długiej nieobecności. Niestety, dopadł mnie kryzys twórczy i nie mogłam się zmobilizować do wykrzesania z siebie czegokolwiek.
Jednak wracam aby przedstawić Wam moich najlepszych kolegów, a mianowicie, kremy BB z VIPERY.

Szczerze mówiąc kiedy zobaczyłam owe specyfiki pomyślałam: "Tak, znów jakiś badziew udający prawie - podkład a za tą cenę już na pewno nic z niego nie będzie"
Kiedy zobaczyłam jak zachowuje się na tłustej skórze z przebarwieniami doznałam szoku.
Początkowo stwierdziłam jednak, że nie zaryzykuję na swojej suchej i wrażliwej skórze kremu matującego dla skóry skłonnej do przetłuszczania (Silky Match Maker 04). Zainwestowałam więc w jego rozświetlającego brata (Star in the Moonlight 05). Nie zrobił jednak na mnie już tak dużego wrażenia jak pan Match Maker i tym właśnie sposobem stałam się szczęśliwą posiadaczką ich obu.

Przejdźmy do spraw technicznych.
  • Tubka zawiera 35 ml kremu z faktorem słonecznym (jednak nic nie wiadomo na temat jego wartości)
  • Skład raczej długi i niekoniecznie wybitny (ale krzywdy nie robi)
  • Opakowanie miękkie aby nie męczyć się z wyciskaniem
  • Konsystencja dość leista
  • Doskonale się rozprowadza i nie pozostawia smug
  • Silky Match Makrer - krycie bardzo dobre ale bez efektu maski
  • Star in the Moonlight - krycie lekkie, możliwość budowania bez ryzyka przesadzenia
  • Cena 15 zł! na stoisku firmowym
  • Gama kolorystyczna zawiera 6 odcieni z czego 2 są co najmniej dziwne :)
Jak dla mnie szał ciał i wszelkim podkładom drogeryjnym mówię serdeczne adios amigos :)

Jeśli teoria za nami czas na potwierdzenie moich słów.

04 - chłodny beż, bardzo ziemisty
05 - beż z żółtym tonem


Zdjęcia zostały zrobione w świetle dziennym.

Na zakończenie przedstawie efekt na twarzy.
Nie mam większych problemów z cerą, jednak moja skóra jest zawsze zaczerwieniona a w obszarze ust podrażniona i łuszcząca, co wygląda niekoniecznie estetycznie (nie znalazłam jeszcze na nią lekarstwa).

Na początek cera bez makijażu i kremu.

Pierwsze zdjęcie przedstawia BB nr 05 - rozświetlający

Nienachalny efekt rozświetlenia i zdrowej skóry. Krem wtapia się i dostosowuje do kolorytu skóry. Jest w stanie przetrwać 8 - 10 godzin, ale pod koniec dnia suche skórki są wyraźnie widoczne.

Drugie zdjęcie to BB nr 04 - matujący






Na zdjęciu z lampą widać efekt świecenia, jednak nie jest to wygląd przetłuszczonej skóry a zdrowej i zadbanej cery. Wbrew pozorom nie wysusza, mniej podkreśla suche skórki i pomaga w gojeniu podrażnień. Utrzymuje się dłużej od poprzednika bo ok 10 godzin lub więcej w zależności od warunków. Gdyby nie tak ziemisty kolor byłby moim wybrańcem.

Choć oba kremy dobrze dopasowują się do koloru skóry ja mieszam je ze sobą aby uzyskać dobre krycie i efekt świetlistej cery, co w przypadku stosowania samego 04 mogłoby się skończyć lekko chorobowym wyglądem.

Podsumowując, jestem niesamowicie zadowolona z tych produktów zarówno razem jak i z osobna. Nie potrzebuję już niczego innego, w końcu jestem uszczęśliwiona :)

PS. Wciąż szukam idealnego kremu na dzień. Jakieś wskazówki?

Pozdrawiam i zapraszam ponownie :)

xxx
Juicy




niedziela, 13 kwietnia 2014

Kraków : Targi - Kazimierz - Koty cz.2



Dzień dobry. Cześć i czołem.Wita Was dostojny pan jeleń

i zaprasza na kolejną odsłonę bardziej foto, choć w dalszym ciągu słownej relacji z weekendowego wypadu do Krakowa. Jak obiecałam, tak też wracam szybko :)

Po nocy przespanej z kotem na głowie (i nie tylko na głowie) nastała NIEDZIELA.
Podobnie jak dzień wcześniej - chińskie oczy, ogarnianie na szybko i spacer na przystanek tramwajowy. Pogoda chciała być łaskawa
a Matylda zapraszała na śniadanie.

Dzień targowy zapowiadał się całkiem przyjemnie.
Na początek wykład na temat makijażu fotograficznego, niestety zbyt krótki. Następnie spotkanie z Lauren i ekspresowe zabiegi na twarz.
Później biegusiem do sali pokazowej bo już czekał na nas Dr. Grandel ze świetnym klipem reklamowym.
W stereo nieźle dawał popalić.
Po Beautygen przyszedł czas na Clarene i jej 80% mieszanki kwasów a w nagrodę za obecność mały gratisik :)
Chociaż trochę obawiam się o jego wiek bo niemiłosiernie cuchnie starym detergentem.

Po Clarenie bieg zdrowia na wykład o masażu Tsuboki. A w międzyczasie  "małe zakupy" od NORELA - kwas migdałowy :)
Następnie foliowa kobieta Dr Shchurevicha, tym razem z zafoliowaną twarzą (niestety zdjęć nie posiadam).
A na koniec dnia wykładowego Elodie Vialle o pracy mobilnej kosmetyczki.

Dzień zdecydowanie intensywny i obfitujący w niespodzianki, albowiem zupełnie niespodziewanie na jego zakończenie zostałam (chyba najszczęśliwszą na świecie) posiadaczką złotego kartonu od NORELA.

Tamtaradaaam


Z pośród 539 osób rozlosowano 77 nagród a ze szczęśliwym numerkiem 188 w tym gronie znalazłam się ja :)
Chociaż wcześniej podejrzewałam "że to co w życiu mogłabym wygrać to jedyna kulka umieszczona w bębenku rewolweru w rosyjskiej ruletce". Moja mina po usłyszeniu nazwiska podobno była bezcenna :)

Takim oto niewątpliwie miłym akcentem, objuczone niczym woły zakończyłyśmy uczestnictwo w 29. Międzynarodowym Kongresie i Targach Kosmetycznych LNE&spa.
 Po powrocie nastąpiła tradycyjna kolacja. (Polecam - JuicyJ)
Fotografowanie wszystkiego co popadnie:



I powrót do domu.
GPS oszalał i prowadził przez ocean
Ale wróciliśmy. Wykończeni, wytyrani jednak szczęśliwi :)

A w domu przyszedł czas na podsumowanie:
Wcześniej prezentowana makulatura, momentami dość ciekawa.
BABOR
BIELENDA
CLARENA
ZAKUPY
I DARY LOSU
Wyjazd zaliczam zdecydowanie do udanych. Poznałam nowych ludzi, miejsca, zwierzęta, tramwaje i kamienice. W planach już kolejny, 30. Kongres 8 i 9 listopada.
W marzeniach Łódź, Warszawa może kiedyś Londyn. Na szczęście marzenia nie kosztują.

Tym czasem ja pozdrawiam i zapraszam do zaglądania na bloga i trzymania kciuków za moją wytrwałość w jego tworzeniu :)


Dobrej nocy

xxx
Juicy









piątek, 11 kwietnia 2014

Kraków : Targi - Kazimierz - Koty cz. 1

Witajcie.

Nadeszła już najwyższa pora na foto - słowną relację z 29. Kongresu i Targów kosmetycznych które odbyły się w zeszły weekend w Krakowie.

Jako że nie jestem sama w moim okołokosmetyczym szaleństwie walizy zostały spakowane i razem z Monią (i mężczyznami towarzyszącymi) ruszyłyśmy na podbój Krakowa :)

Niby niedaleko, niby autostrada wybudowana ale droga do Krakowa trochę zajęła. Na szczęście na miejscu czekało już na nas ciepłe (prawie - bo w kamienicy chyba rzadko bywa ciepło) mieszkanko i materacyk do samodzielnego nadmuchania :)

SOBOTA: Po krótkiej nocy i niewiele dającym śnie zapakowałyśmy się do tramwaju w kierunku Nowej Huty.




Pogoda niestety nie rozpieszczała ale co z tego, przecież czekał nas cały, calusieńki dzień z wykładami, pokazami i stoiskami samych dobroci.











Tego dnia najbardziej przypadł mi do gustu wykład Prof. dr hab. Marcina Molskiego o Nowych substancjach aktywnych w kosmetykach ( w końcu to kocham najbardziej).
Poza tym niezły show swoim masażem detoksykującym dał Dr Sergey Shchurevich. Foliowa kobieta to jest coś :) 





Pozostałe wykłady i pokazy pozostawały na bardzo dobrym poziomie.
Bielenda nawet spełniała marzenia :)




Człowiekiem kongresu została dla mnie Lauren Streeter - ambasadorka marki Repechage. Przebojowa, piękna, uśmiechnięta i rzeczowa kobieta - więcej takich :)
Po 8 godzinach przyszedł czas na powrót i zaspokojenie wielkiego głoda.




30 min tramwajem

15 minut piechotką i byłyśmy z powrotem, wolne od tony makulatury i całkiem niezłej ilości gratisów.


Przyszedł czas na zwiedzanie i mały spacer po Kazimierzu.
Muszę przyznać, że nigdy nie zagłębiałam się w tę dzielnicę i to był mój wielki błąd. Na prawdę piękna okolica :)

Po rozgrzaniu nóg przyszedł czas na kolację a w menu talerz dżdżownic.



Spojrzenie na drogi alkohol dla lepszego trawienia


Powrót do domu i testowanie :)




Tak też upłynął nam pierwszy dzień. Niby skromnie, szybko, może bez większej historii ale przed nami jeszcze niedziela.
Patrząc na rozmiar mojego sobotniego tasiemca postanowiłam rozbić tego posta na dwie części bo w jednej zdecydowanie nie dało by się go przeczytać.
Na kolejną część zapraszam niebawem.


A dobrej nocy i leniwego weekendu życzy Leon :)


Do zobaczenia :)


xxx
Juicy